Szara strefa przeliczeń, czyli ile zapłacisz za transakcję za granicą?

Autor: Karol Żwiruk    Expander.pl

Polacy coraz więcej podróżują, jest to wynik wzrostu zamożności naszego społeczeństwa. Coraz częściej wczasy w Chorwacji są tańsze niż podobny wypoczynek nad Bałtykiem, a bardziej opłaca się jeździć na narty w Alpy niż do Zakopanego czy innych naszych kurortów.

Podczas podróży zagranicznych Polacy powszechnie posługują się kartami płatniczymi, trudno znaleźć już turystę, który by z tej formy płatności nie korzystał, a w podróż zabierał wyłącznie gotówkę. Co prawda opieranie się w podróży wyłącznie na kartach niesie ze sobą pewne zagrożenia, lecz dość łatwo jest je wyeliminować o czym miałem już okazje kilkakrotnie pisać. Dziś chciałem zając się kwestią rzeczywistych kosztów płatności (lub wypłat gotówki) dokonywanych kartami płatniczymi za granicą. Temat ten jest bardzo obszerny, bowiem aby uzyskać rzeczywisty koszt dokonanej płatności zagranicznej trzeba wziąć pod uwagę bardzo wiele czynników. Procedury są tu na tyle skomplikowane, a dostęp do niektórych potrzebnych danych na tyle utrudniony, że zwykły klient nie ma raczej szansy na obliczenie w momencie płatności, jej rzeczywistej wartości w złotych, o jaką zostanie pomniejszony stan jego konta.

Jeśli jesteś kliencie przekonany, że w bankowości wszystko jest dokładnie określone w regulaminach, instrukcjach oraz tabelach opłat i prowizji, to niestety jesteś w błędzie. Sytuacja taka daje bankom ogromne pole do "mataczenia" (żeby użyć tu języka posła Jana Rokity). Bank w bardzo łatwy sposób może ukryć przed klientem dodatkowe obciążenia transakcji, o czym ten zapewne przekona się, gdy otrzyma wyciąg z konta po powrocie z zagranicy. Może tez się o tym nie dowiedzieć wcale, jeśli nie będzie miał szansy na porównanie i stwierdzenie, że bank zastosował wobec niego niegodziwe warunki przeliczeń. Jeszcze inne banki, będąc nie do końca fair wobec klientów, tworzą produkty, które sprawiają wrażenie niezwykle atrakcyjnych, lecz w rzeczywistości są droższe w użytkowaniu od produktów konkurencji.

Sztandarowym przykładem tego rodzaju produktu jest karta Visa Elektron Fortis Banku, która pozwala na pobieranie gotówki w dowolnym bankomacie na świecie bez jakiejkolwiek prowizji. Każdy powie, że to wspaniałe rozwiązanie, jest to bowiem karta, którą każdy powinien mieć w portfelu. To jednak tylko pół prawdy o tej karcie, cała prawda ukazuje się dopiero, gdy na wyciągach z banku kwoty w złotych za dokonane wypłaty są wyższe lub równe kwotom wypłat dokonanych kartami innych banków i to po wliczeniu prowizji. Jak to więc się dzieje, że Karta Fortisa jest bezprowizyjna a klient jednak prowizję płaci?
Bank przesunął swój przychód z tabeli opłat i prowizji do niedostępnej dla klienta "szarej strefy" przeliczeń i rozrachunku z Visa International. Wyjaśniając to w prosty sposób, bank zastosował bardzo niekorzystny dla klienta kurs przeliczenia dolarów na złotówki. Kurs ten jest na tyle niekorzystny dla klienta by bankowi móc zrekompensować z nawiązką brak odpowiedniej prowizji. Nie ma dla mnie żadnej wątpliwości, ze działanie Fortisa ma wobec innych banków charakter nieuczciwej konkurencji, i jako takie powinno stać się obiektem zainteresowanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Natomiast wobec klienta jest to kwalifikowana forma nielojalności, która jak mi się wydaje, powinna skutkować rezygnacją z usług tego banku. Jednak manipulowanie kursami na korzyść banku nie jest tylko i wyłącznie domeną Fortisa. Jest to działalność powszechna i dotyczy wszystkich banków. Dziennikarze dziennika Rzeczpospolita dokonali testowej płatności karta kredytową polskiego Citibanku w Irlandii. Miało to miejsce 28 lutego 2003 roku. Tego dnia 1 Euro kosztowało na rynku międzybankowym 4,2355 zł, podczas gdy klient Citibanku musiał za nie zapłacić bankowi 4,50 zł.

Problem istnienia "szarej strefy" w przypadku przeliczania wartości transakcji pojawił się w dyskusjach na świecie już na długo wcześniej, niż zaczęto o tym pisać w Polsce. W Stanach Zjednoczonych trwają procesy wytoczone przed sądami stanu Kalifornia o zwrot nadpłaconych organizacjom Visa i MasterCard prowizji. Jak obliczono w latach 1996-2000 Visa poprzez pobieranie nieregulaminowych prowizji od klientów zarobiła 817 mln. dolarów. Sprawa nie została jeszcze prawomocnie zakończona, lecz sąd I instancji uznał, że obie organizacje płatnicze powinny zwrócić klientom zawyżone prowizje. Obie firmy odwołały się od tej decyzji, i sprawa ponownie wróci na wokandę.

Teraz już chyba pora na dokładne opisanie całego procesu przeliczania kwot transakcji kartami płatniczymi oraz na wskazanie miejsc, gdzie mogą się pojawić ewentualne próby zawyżenia, bez wiedzy klienta, stosowanych kursów i prowizji. Aby dokonać wyliczenia kwoty rzeczywistego obciążenia musimy posiadać informacje o dwóch istotnych elementach procesu przeliczania, właściwych dla posiadanej przez nas karty płatniczej:

  1. Przeliczeniu kwoty transakcji przez organizację płatniczą i dostarczeniu informacji o wartości transakcji do banku-wystawcy karty
  2. Ostatecznym przeliczeniu kwoty dostarczonej przez organizację na sumę, która obciążany jest rachunek klienta
W wyliczeniu tym pomijam problem prowizji płaconej przez klienta polskiemu bankowi za dokonaną płatność bezgotówkową lub wypłatę z bankomatu. Wysokość tych opłat jest użytkownikowi karty znana i musi być także przez niego brana pod uwagę.

1) Przeliczenie kwoty transakcji na kwotę w walucie przeliczeniowej dokonuje organizacja płatnicza w ramach której została wydana dana kartę. Choć sam proces przeliczania jest dokonywany przez organizację to jego szczegóły są określone wspólnie przez organizację i bank-wydawcę karty. To bank określa w umowie z organizacją, w jakiej walucie ma być dostarczana do banku informacja o wartości wykonanej transakcji. Zasadą jest, że karty Visa w większości rozliczane są przez dolary a karty MasterCard wydawane w Europie są rozliczane przez Euro. Jednak bank może odejść od tej zasady i wybrać inną dowolną walutę, może także wybrać różne waluty dla swoich różnych kart płatniczych.
W tej samej umowie organizacja i bank mogą postanowić o stosowaniu przy tym przeliczeniu prowizji. Kursy przeliczeniowe stosowane przez organizację płatniczą są z gruntu dość atrakcyjne. To stosowanie prowizji czyni je mniej korzystnymi dla klienta. Pobierana prowizja najczęściej wynosi od 1 do 5 procent kwoty przewalutowania. Przeważnie 1% kwoty transakcji trafia do organizacji płatniczej, reszta zaś do banku-wystawcy karty, jednak dokładnego podziału kwoty prowizji dokonują w umowie organizacja i bank. Tak obliczona kwota obciążenia rachunku dociera do banku-wystawcy karty w Polsce.
Jak wskazuje przedstawiony mechanizm, nawet dokonanie wypłaty lub płatności takiej samej kwoty różnymi kartami, skutkować może różnymi wartościami obciążeń dostarczonymi przez organizację płatniczą. Wartość tych różnic jest zależna od postanowień umów banków z organizacjami płatniczymi.

2) Bank otrzymuje kwotę obciążenia w walucie ustalonej z organizacją. Dla polskich banków są to w większości przypadków USD dla kart systemu Visa i Euro dla kart MasterCard. Aby wszystko jeszcze bardziej skomplikować dodam, że bank otrzymuje od organizacji płatniczej dwie kwoty: obliczoną kwotę obciążenia w USD lub Euro oraz kwotę rzeczywistą transakcji w walucie jej dokonania.
Zdecydowana większość banków wykorzystuje do obciążeń rachunku kwotę wyliczoną przez organizacje, choć zdarzają się nieliczne wyjątki, kiedy banki dokonują bezpośredniego przeliczenia z waluty transakcji na polskie złote. Są to jednak przypadki incydentalne i najczęściej są korzystne dla klienta, dlatego nimi nie będziemy się zajmować.
Otrzymaną od organizacji płatniczej kwotę w Euro lub USD bank musi przeliczyć na polskie złote (chyba, że karta jest kartą prowadzoną w USD lub Euro). Bank samodzielnie określa, z jakiego kursu korzysta przy dokonaniu przewalutowania (np. z kursu sprzedaży dewiz itp.), sam tez określą, z jakiego dnia kurs będzie brany pod uwagę przy przeliczeniu. A tu istnieją co najmniej trzy możliwe terminy: dzień dokonania transakcji, dzień dokonania przeliczenia przez organizację płatniczą oraz dzień obciążenia konta. Po dokonaniu tych czynności bank uzyskuje kwotę, którą ostatecznie obciąża rachunek swojego klienta.

Jak widać po przedstawionym opisie, cały proces przeliczania jest bardzo skomplikowany i zawiera bardzo wiele niewiadomych. Co jeszcze bardziej utrudnia poznanie tego całego procesu, to to, że banki bardzo niechętnie udzielają informacji o poszczególnych etapach tego procesu i stosowanych przez siebie prowizjach. Niższy personel bankowy najczęściej też, nie zdaje sobie w ogóle sprawy z istnienia takiego procesu i nie jest w stanie udzielić na jego temat żadnych kompetentnych informacji. Ponieważ ustalenie z góry kwot obciążeń za konkretne transakcje jest takie trudne, powstał zwyczaj organizowania przez różne osoby testów posiadanych przez nie kart płatniczych. Testów takich dokonywali najczęściej aktywni uczestnicy grup dyskusyjnych w tym grupy pl.biznes.banki. Test taki polega na dokonaniu w jednym dniu podczas pobytu zagranicą wypłaty z bankomatu tej samej kwoty lokalnej waluty wszystkimi posiadanymi kartami płatniczymi. Po powrocie do kraju tester dokonuje analizy otrzymanych wyciągów bankowych i stwierdza, które karty płatnicze najbardziej opłacało się zastosować w danej sytuacji. W ten sposób wyrokuje nie tylko o stosowaniu kart w jednym kraju, ale może też wiele powiedzieć o konkretnych kursach stosowanych na każdym etapie przeliczania kwoty transakcji.
W ten sposób powstają rankingi kart, ze względu na ich atrakcyjność podczas podróży zagranicznych w różne strony świata. Zachęcam Państwa do przyjrzenia się kilku takim testom. Tutaj znaleźć można porównanie kursów sprzedaży walut przy transakcjach dokonanych w Hiszpanii oraz Czechach: http://karty.zwiruk.pl/kurs_test.html

Jak już na początku wspomniałem zakres "szarej strefy" w przypadku płatności zagranicznych kartami płatniczymi jest ogromny. Obejmuje on wszystkie etapy tego procesu. Zwyczajnemu klientowi jawią się tylko dwie kwoty, pierwotna kwota płatności i końcowa kwota obciążenia rachunku. Wszystko, co jest poza tym owiane jest mgiełką wszechobecnej tajemnicy, która często też pomieszana jest z niewiedzą. Dlatego warto o tych sprawach pisać, dlatego warto edukować użytkowników kart, warto nękać banki pytaniami i żądaniami tłumaczenia się z każdego dokonanego przeliczenia. Dlatego wreszcie warto informować o wadze tego zagadnienia ograny państwa, a przede wszystkim UOKiK.
Wszystko to by zmusić banki do stosowania jasnych i przejrzystych procedur. Do traktowania klienta jak partnera, a nie jedynie zbędnego uczestnika, a raczej obserwatora dziejących się zdarzeń.

Wydaje się, że zbliża się już moment, kiedy cała sfera wzajemnych rozliczeń banków i organizacji płatniczych stanie się przedmiotem uregulowania ustawowego. Jeśli nie stanie się to na szczeblu prawodawstwa krajowego, to już wkrótce zapewne Unia Europejska podejmie kroki w kierunku dokładnego uregulowania tej problematyki.

(2kB)